Poradnik wędkarski

FRANCUSKIE SPOSOBY NA SANDACZE

 

FRANCUSKIE SPOSOBY NA SANDACZE
Zachodnią granicą występowania sandaczy jest Francja. Zawędrowały tam na początku XX w., a od drugiej wojny światowej dokonuje się odłowów gospodarczych. Francuscy wędkarze łowią sandacze głównie w rzekach i licznych zbiornikach zaporowych (jest ich tu blisko dwieście). W Masywie Centralnym znajduje się nawet pojezierze utworzone z 12 zbiorników zaporowych, a na kilku rzekach, m.in. na Rodanie, zostały zbudowane kaskady zapór. Francuzi mają więc gdzie na sandacze polować, robią to znakomicie, opracowali nawet kilka własnych sposobów. 

 

We Francji sandacze łowi się przeważnie na żywca. Jedną z ciekawszych metod jest tzw. leżący spławik, stosowany na płytkich (do 4 m), niezarośniętych łowiskach, gdzie przynętę trzeba rzucić na znaczną odległość. Spławik (wysmukły, z długą antenką) jest zablokowany gumowym stoperem pół metra powyżej głębokości wody. Nie utrzymuje on żywca (przynęta leży na dnie), lecz jest jedynie wskaźnikiem brań. Ryba uciekająca ze zdobyczą napręża żyłkę i stawia spławik na wodzie. Wtedy staje się dobrze widoczny i dokładnie pokazuje, dokąd ryba płynie. Kiedy sandacz kieruje się w zawady, można go zaciąć odpowiednio wcześniej i w ten sposób uniknąć zaczepu. W tej metodzie obciążenie zależy nie od wyporności spławika, lecz od odległości rzutu. Żywiec lub martwa rybka jest uzbrojona w haczyk i kotwicę, dzięki temu sandacze nie zrywają przynęt.
Przy połowach na żywca z łodzi Francuzi stosują klasyczny zestaw spławikowy, polskim wędkarzom doskonale znany. Tu obciążenie jest dostosowane do wyporności spławika, żeby zestaw przytrzymywał rybkę nad dnem. Spławik jest wyposażony w żagielek, który przy wietrznej pogodzie napędza zestaw. To pozwala penetrować znaczną połać wody bez ciągłego zwijania wędki i przerzucania jej w inne miejsca. Robi to wiatr.
Francuscy wędkarze łowią oczywiście również na spining. Jako przynęty najchętniej używają filetu z martwej rybki, zwykle dużej płoci lub leszcza. Niewielki kawałek (5 - 7 cm), wycięty w kształcie rybiego ogona, zakładają na systemik składający się z pojedynczego haczyka, ołowianej główki i kawałka miedzianego drutu. Główne obciążenie to oliwka zaciśnięta 50 - 60 cm przed przynętą. Niektórzy zamiast kawałka ryby stosują długi na 10 - 12 cm pasek wycięty z białego lub perłowego rippera albo sztuczne filety i rosówki nasączone rybim zapachem. Gumy są zbrojone tylko w systemik, bez ciężarka gruntowego. Do spiningowania tymi systemikami Francuzi używają wędzisk o długości 2,5 - 3 m. Naturalne filety przeciągają po dnie, sztucznymi dżigują. Na przełomie jesieni i zimy, kiedy we Francji też sandacze żerują słabo, dobre wyniki daje spiningowanie w pionie. Służą do tego małe pilkery w kształcie rybek. Po opuszczeniu na dno wolno się takiego pilkera podciąga na wysokość pół metra i parę razy energicznie nim potrząsa. Po chwili znów podnosi, ale już nie tak wysoko, po czym luzuje żyłkę, żeby przynęta swobodnie opadła na dno. Po kilku sekundach gra zostaje wznowiona. Do tej metody używa się wędek długich na 3 - 3,5 m. Francuzi twierdzą, że najlepiej się nimi kontroluje pracę małej przynęty, dobrze wyczuwa branie i łatwiej zacina sandacza, który przynętę zwykle chwyta delikatnie. Warto ten sposób wypróbować u nas pod lodem.
 

żródło  http://www.wedkarz.pl/wp-webapp/article/1269