Poradnik wędkarski

Wybór odpowiedniego bata i zestawu wędkowego

Co to jest „bat”? 
W zależności od sytuacji możemy tym słowem określać wędzisko, innym razem metodę wędkarską. Najogólniej rzecz biorąc, 
„bat” to potoczne i synonimiczne określenie „metody pełnego zestawu”, czyli takiej metody, w której wykorzystuje się wędzisko z zestawem spławikowym równym jego długości. W tak rozumianej metodzie konstrukcja wędziska może być różna, nie musi to być koniecznie teleskop. Są przecież wędziska do tej metody specjalnej konstrukcji, w której część elementów jest teleskopowa, część zaś, podobnie jak w klasycznej tyczce, dokładana. Z drugiej strony 9- czy 10-metrowa tyczka z amortyzatorem, do której zamontujemy pełny zestaw, czyż nie będzie w tym przypadku batem? Z pewnością będzie, choć raczej niewygodnym – bez względu bowiem na budowę wędziska istotne jest, by miało ono właściwą dla tej metody szczytową akcję i odpowiednią dynamikę, umożliwiającą prawidłowe i nie powodujące splątań zarzuca nie zestawu. Tyczka, wędzisko raczej sztywne, takiego komfortu jak wędzisko zaprojektowane specjalnie do tej konstrukcji raczej nie zapewni. Innego rodzaju hybrydą jest teleskop z zamontowanym amortyzatorem gumowym. 
 

Sprzęt

Idealny bat to lekkie wędzisko, sztywne, o harmonijnej szczytowej akcji, jednak tak skonstruowane, by w czasie holu uginało się progresywnie w zależności od wielkości ryby. Powinno być przy tym na tyle mocne, by nie pękało z byle powodu. Długość? Uniwersalny bat powinien mieć długość ok. 6 metrów. Takie wędzisko pozwoli wędkarzowi odnaleźć się w większości sytuacji wędkarskich, z którymi może mieć do czynienia początkujący wędkarz – wędkarskie pomosty, umocniony brzeg jeziora z niezbyt szerokim pasem trzcin; takie wędzisko będzie też nadawać się do łowienia w zatokach, wśród grążeli. No i żeby było tanie… Aktualna sytuacja rynkowa powoduje, że wędzisko tej długości w wersji ekonomicznej będzie kosztować ok. 100 zł, a w wersji zaawansowanej –  tu ceny zaczynać się będą od ok. 300–400 zł.  
 
Rada podstawowa – nie kupujmy wędki „na oko”, nie oceniajmy jakości po wyglądzie.  Co tak naprawdę się liczy? Ciężar wędziska – wielu wędkarzy sugeruje się przede wszystkim wagą wędziska, jaką można znaleźć w katalogach firmowych. I tu jednak zalecałbym ostrożność, ten parametr może być jedynie pomocniczy. Dlaczego? Waga to tylko jedna z podstawowych cech, musi być jednak powiązana z akcją wędziska. Wbrew pozorom lekkie wędzisko można wyprodukować stosunkowo łatwo, nawet wtedy, gdy producent ma do dyspozycji węgiel o niższym module, czyli niższej jakości – wystarczy zmniejszyć udział żywicy w macie węglowej. Jej rola jest jasno określona – spaja matę węglową i wzmacnia konstrukcję wędziska. Sam węgiel bowiem należy do materiałów kruchych i bardzo podatnych na złamanie. To głównie od żywicy zależy, czy wędzisko jest odporne na trudy wędkowania, przypadkowe uderzenia itd. Żywica ma jednak poważną wadę – jest ciężka. Jeśli zatem blanki wędziska będą wykonane w technologii tzw.  „suchej maty”, z mniejszym udziałem żywicy, która w procesie produkcji zostanie wyciśnięta, będą miały fantastycznie niską wagę, lecz będą wymagały dużej ostrożności w czasie wędkowania. Ponadto ich akcja, w związku z zastosowaniem włókna węglowego o niższym module, często pozostawia wiele do życzenia. Uwagi te dotyczą głównie wędzisk klasy ekonomicznej. Istnieją bowiem, dostępne także w Polsce, modele wędzisk adresowane do wędkarzy startujących w zawodach najwyższej rangi – wykonane z najwyższej jakości włókna węglowego mają niezwykłe parametry, niską wagę i niewielką strzałkę ugięcia. Ich cena jest jednak bardzo wysoka. Są to konstrukcje, które mają mniej więcej takie miejsce w wędkarstwie, jak bolidy Formuły I w motoryzacji. Widuje się często w sklepach wędziska z krzyżowym oplotem, najczęściej na dolnikach. To dla niektórych wędkarzy ważny czynnik, skłaniający ich do zakupu. Uważają bowiem, że takie wędzisko będzie mocniejsze. Jednak dzisiaj takie wzmocnienia należy uznać za uzasadnione w wędziskach klasy  „power”. 
Dziś włókno węglowe ma lepsze własności i nawet w tanich wędziskach nie potrzebuje takiego „wsparcia”. Innym zupełnierozwiązaniem jest tzw. Viper Process, czyli krzyżowe układanie maty węglowej w wę-dziskach  firmy Garbolino.  
Szczytówka – to ważny element wędziska, jej jakość w sposób bezpośredni decyduje o akcji wędziska i kulturze holu. Warto się jej przyjrzeć z bliska – gdy jest fabrycznie wykonane jako wklejanka (w pustą dolną część jest wklejona delikatna, lecz pełna szczytówka węglowa o odpowiednio dobranym ugięciu), to takiemu wędzisku możemy dać duży plus. Niektóre baty, nawet renomowanych firm, mają szczytówki w postaci pusto ściennej rurki – takie rozwiązanie nie przekreśla wędziska, musimy być jednak świadomi tego, że czeka nas dodatkowy koszt, bo i tak będziemy musieli takie wędzisko uzbroić w pełną, węglową lub szklaną, szczytówkę. Szczytówka pusto ścienna jest zbyt toporna, by zapobiec zerwaniu delikatnych żyłek, natomiast jej zaletą jest możliwość uzbrojenia wędziska w amortyzator gumowy, dlatego moja rada – nie wklejajmy pełnej szczytówki, po odpowiednim spasowaniu wystarczy założyć ją teleskopowo. W wędziskach tych stosuje się trzy sposoby mocowania zestawu do szczytówki:
 
 
1. Najbardziej prymitywny, ale dość praktyczny – najtańsze wędziska mają fabrycznie montowane na końcu szczytówki metalowe kółeczko; wielu wędkarzy takiej szczytówki nie przerabia i montuje zestawy za pośrednictwem agrafki. Zaletą jest możliwość szybkiej wymiany zestawu.
 
2. Kolejny sposób umożliwia zamocowanie zestawu na szczytówkę, która nie ma zaczepu – wystarczą dwie koszulki igelitowe; najpierw nawlekamy na żyłkę koszulkę o średnicy odpowiadającej średnicy szczytówki, 
a następnie na końcu żyłki zawiązujemy 
koszulkę o nieco większej średnicy. Teraz wystarczy zacisnąć drugą koszulkę w pewnej odległości od końca szczytówki, następnie żyłkę owijamy wokół szczytówki, 
by ostatecznie zablokować ją koszulką na jej końcu. 
 
3. Dziś najczęściej stosowany jest wklejany 
na szczytówkę plastykowy łącznik  Takie łączniki oferuje od jakiegoś czasu wędkarski rynek i dostępne są w sklepach w różnych średnicach. Uwaga: odpowiednią średnicę należy doświadczalnie dobrać do grubości szczytówki. Do sklejenia najlepiej nadają się kleje o natychmiastowym działaniu, typu cyjanopan (lub podobnego typu popularna „kropelka”  uwaga, należy zachować ostrożność, by nie skleić palców!). Zasada działania takiego konektora (łącznika) jest prosta – jest on wyposażony w przesuwaną tuleję, która odsłania nacięcie. W nacięcie wkładamy pętelkę, zasuwamy tuleję i gotowe. Trzyma pewnie. 
 
W czasie sklepowych zakupów nasuwać nam się będzie wiele wątpliwości. Które wędzisko będzie lepsze: to z włókna węglowego czy może wystarczy zwykłe wędzisko z włókna szklanego, tym bardziej że cena tego ostatniego jest zachęcająca. Moja rada: odradzam kupowanie wędzisk z włókna szklanego. Mają dobrą cenę, jednak przy zakładanej przez nas długości ok. 6 metrów ich waga spowoduje, że szybko nam się odechce przygody z batem. Kompromisowym rozwiązaniem są wędziska z tzw. kompozytów, czyli materiałów, które są połączeniem włókna węglowego i szklanego. Dziś takie wędziska wcale nie muszą być szczególnie ciężkie – np. bat Mikado Golden Lion waży przy 6 metrach jedynie 310 gramów, co jest dobrym wynikiem, a kosztuje w sklepie internetowym jedynie 33 zł! Podobnie kosztują także nieco cięższe (za to mocniejsze) wędziska Combat Pole i Two-Hearted River Pole. Ich minusem jest mniejsza sztywność, takie wędziska będą miały akcję paraboliczną. Konstrukcje z włókna węglowego, o podobnej wadze ale znacznie sztywniejsze, to już wydatek nieco większy – 6-metrowe wędzisko Taurus Pole (370 g), o wzmocnionej konstrukcji, kosztuje około 230 zł. A gdy zamarzy nam się wędzisko naprawdę lekkie (jak np. zaawansowane modele z oferty Mikado Tournament Pole – 150 g przy 6 m czy Ultraviolet Pole – 210 g przy długości 6 m), będziemy się musieli  liczyć z wydatkiem powyżej 300 zł. I istotna uwaga – wędziska o podobnych parametrach, a także zbliżonej, a często również konkurencyjnej cenie, znaleźć można w ofercie kilku innych firm, takich jak Jaxon, Robinson, Dragon, Cupido, York i wielu innych.  

Zalety

Nie ma kołowrotka! Czasami ten tak bardzo 

przydatny przyrząd potrafi być bardzo uciążliwy, trudny w obsłudze (przede wszystkim dla 
początkujących, choć i zaawansowani wędkarze mają z nim czasami problemy). Można skupić się na wędkowaniu
 
Bat jest uniwersalny – nie ma drugiej tak elastycznej metody, która w zależności od elementów składowych (wędzisko plus zestaw) dałaby skuteczne narzędzie połowu niemal w każdych warunkach. 
 
Mówiąc o elastyczności, mam na myśli i ten fakt, że rynek wędkarski oferuje dziś wędziska w przedziale od 1 do 12 metrów. Patrząc na ten przedział, można zadać pytanie o jego sens – jest on jednak głębszy, niż się na pozór wydaje. Po pierwsze – zarówno wędziska ekstremalnie krótkie, jak i te najdłuższe przeznaczone są głównie do zastosowania w wędkarstwie wyczynowym. W sporcie spławikowym bat odnalazł swoje miejsce już dawno. Konstrukcja tych wędzisk to głównie zaawansowane konstrukcje grafitowe, które powodują, że wędziska te są niezwykle lekkie i mają dynamiczną, szczytową akcję. Wyśrubowane parametry powodują, że jest to drogie sprzęt, ponieważ jednak zainteresowanie wędkarstwem wyczynowym w Polsce w ostatnich  kilku latach rośnie, dlatego bez problemu znajdziemy odpowiedniki tego sprzętu w umiarkowanych cenach.  
Środek tego przedziału, pomiędzy 5 a 8 metrów, zajmują wędziska najbardziej przydatne w wędkowaniu rekreacyjnym. Znajdziemy tu zarówno wyrafinowane konstrukcje, zachwycające harmonijną akcją i niewielką wagą, jak i modele klasy ekonomicznej. Ważna uwaga – im bardziej zaawansowany jest model wędziska, tym większego wymaga doświadczenia; nieostrożne obchodzenie się z wędziskiem tej klasy łatwo może doprowadzić do uszkodzenia. Dla początkujących dobre są modele wzmocnione, umożliwiające siłowy hol, odporne na bezceremonialne traktowanie. Najdłuższe wędziska nadają się już do bardzo zaawansowanych zastosowań (np. do metody „franglaise”, czyli do wędkowania z zestawem wykorzystującym spławiki typu waggler). Nie ma jednak rzeczy idealnych. Ogólnie rzecz biorąc: im dłuższe wędzisko, tym większe komplikacje. Zarzucanie staje się kłopotliwe, luz żyłki staje się bardzo dokuczliwy, nawet minimalny wiatr powoduje trudności z utrzymaniem właściwego kontaktu ze spławikiem.   
 
Bat jest nieskomplikowany – tylko wędzisko i zamocowany do szczytówki zestaw, reszta zależy od zręczności wędkarza i jego doświadczenia. Trzymając bat w ręku, trudno popełnić jakieś szczególne błędy, takim sprzętem manewruje się łatwo i przy odrobinie wprawy płynnie.  
 
Bat jest szybki – szybkie zarzuty „przez głowę”, możliwość błyskawicznego przerzucania zestawu w miejsce żerowania ryb, szybki hol, często wprost do ręki – to zalety bata. I choć z pewnością tyczka ze skróconym zestawem jest bardziej precyzyjna, to jednak w łowiskach z dużą liczbą małej i średniej ryby (ok. 150–200 ryb łowionych w ciągu 3 godzin) wszystkie zalety tyczki ulegają szybkości bata.  Bat jest przyjemny – trudno to opisać, tego trzeba doświadczyć… 

Wady

 Bat ma wady – jak niemal wszystkie metody, bowiem każda z nich jest kompromisem pomiędzy tym, jakie ryby chcielibyśmy łowić, a tym, jakie możemy łowić. Tak więc bat ma wady – a w zasadzie dwie podstawowe

Limitowana odległość wędkowania – ponieważ nie mamy kołowrotka, dlatego dystans wędkowania nigdy nie będzie dłuższy, 
niż sumaryczna długość wędziska i żyłki pomniejszona o zaznaczony na zestawie grunt. Wbrew pozorom jest wiele łowisk, które pozwalają na wędkowanie batem, nawet stosunkowo krótkim, gwoli ścisłości trzeba jednak zaznaczyć, że wiele łowisk będzie poza naszym zasięgiem.
 
Ograniczona możliwość holowania dużych ryb – brak kołowrotka, a tym samym niemożność oddawania żyłki podczas holu, w zasadzie przekreśla możliwość wyholowania dużych ryb. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że to, co można wyholować za pomocą mocnego bata i zestawu zestrojonego z dobrze dobranych elementów, daleko przekracza oczekiwania wielu wędkarzy, nie tylko początkujących. O ile jeszcze dekadę czy dwie temu szczytem marzeń był złowiony na bata leszcz w przedziale wagowym 1–2  kilogramy, a brzany i karpie powyżej tej wagi uznawano za ryby „nie do wyjęcia”, dzisiaj ta bariera została dawno pokonana i możliwe jest łowienie ryb dużo większych. Współczesne żyłki są doskonalsze niż te sprzed lat, poprawiła się także jakość wykonania oraz moc wędzisk teleskopowych  a przynajmniej tych, które określane są jako  „power”. Ich konstrukcja pozwala na dużo większe obciążenia niż klasycznych batów. Trzeba jednak mieć świadomość, że holowanie dużych ryb na bata to wyzwanie dla naprawdę doświadczonych wędkarzy, nie wystarczy sama moc sprzętu. Bezceremonialne siłowanie się z rybą niemal zawsze kończy się zerwaniem zestawu.