Poradnik wędkarski

 
 

Boczny trok

Boczny trok
Boczny trok

 Boczny trok, jedna ze skuteczniejszych technik połowu okoni...Prowadzenie można urozmaicać obrotami kołowrotka jak również ruchami szczytówki.  Technika ta zapewnia bardzo dobre wyniki, na którą można łowić nie tylko okonie, ale również i inne ryby drapieżne choć to okonie są tu górą. Zestaw wiążę z tej samej żyłki, na którą łowię (1). Na jej końcu odmierzam mniej więcej 70 cm, składam na pół, wiążę tej długości pętlę, następnie przecinam ją w odległości 30 cm od węzła. W ten sposób otrzymuję dwa różnej długości odcinki. Do dłuższego przywiązuję haczyk, do krótszego ciężarek dobrany stosownie do łowiska. W rzece waga ciężarka zależy przede wszystkim od głębokości i uciągu wody oraz od odległości, na jaką muszę rzucać zestaw. W wodach stojących decyduje wyłącznie odległość; im dalej łowię, tym ciężarek musi być większy. Zestaw do bocznego troka można też zmontować inaczej (2). Ciężarek umieszczamy przelotowo. Do tego systemu potrzebne są dwa krętliki nr 18 i dwa kawałki żyłki o zbliżonej wytrzymałości Do krótszego kawałka, z ciężarkiem, wiążemy krętlik i potem nawlekamy go na żyłkę główną. Dłuższy kawałek, z haczykiem, łączymy drugim krętlikiem z żyłką główną. Taki zestaw jest lepszy, bo czuć na nim każde branie, nawet najdelikatniejsze. Na tak przygotowany zestaw zakładam paproszka lub bardzo małe kopytko. To także robię na dwa sposoby. Pierwszy jest tradycyjny - przynętę zakłada się bezpośrednio na haczyk. Sposób drugi różni się jednym szczegółem: na haczyk najpierw zakładam kulkę ze styropianu, a dopiero potem przynętę. Kulka utrzymuje ją nad dnem, nad zaczepami, roślinnością itp., a ponieważ czasem maluję ją czerwonym lub czarnym markerem, dodatkowo też wabi ryby. Trzeci rysunek przedstawia system dobry tam gdzie jest na dnie dużo roślinności.

 Łowienie bocznym trokiem nie oznacza, że przynętę prowadzi się monotonnie. Przeciwnie. Można to robić anemicznie lub agresywnie, można urozmaicać prowadzenie obrotami kołowrotka lub ruchami szczytówki. Próbuję każdego sposobu, ale zaczynam od delikatnych i powolnych podciągnięć szczytówką. Ustawiam wtedy kij w kierunku przynęty, zwijam nadmiar żyłki, następnie przesuwam wędzisko w bok, aż znajdzie się prostopadle do żyłki, ponownie zwijam nadmiar i wykonuję kolejny ruch wędką. Czasem, gdy już przynęta opadnie na dno, delikatnie kręcę korbką kołowrotka - najpierw pół obrotu, potem cały i tak na przemian. Po kilku takich ruchach chwilę odczekuję, żeby zachęcić drapieżniki do ataku. Obie metody można oczywiście łączyć. Warto to robić, zwłaszcza wtedy gdy ryby biorą chimerycznie. Jeżeli żerują dobrze, wystarczy po zarzuceniu zestawu nawijać żyłkę w zmiennym tempie. Bardzo częstym przyłowem jest szczupak albo sandacz. Choć łowimy na małe przynęty, taka przypadkowa zdobycz może być duża. Niestety, ta metoda wyklucza stosowanie przyponów wolframowych. Pozostaje więc liczyć na szczęśliwy traf, że żyłka nie trafi szczupakowi na zęby.